Łukasz Piekarski (Radio Eska): Jak narodziła się twoja miłość do roweru?
Kamila Gurzyńska: Miłość, no tak, jest troszeczkę tak jak z miłością, czyli od szybkiego bicia serca i motyli w brzuchu, to tak pół żartem, pół serio, a tak naprawdę, no to faktycznie było tak, że chłopacy z Wheel Brothers zabrali mnie na rower, wtedy jeszcze ich nie znałam, po prostu znalazłam ich, można powiedzieć, z ogłoszenia i przejechałam się po STW, ilość endorfin, które wtedy trafiło do mojej głowy, do mojego serca, to było coś nieprawdopodobnego i pamiętam ten moment, kiedy wróciłam do domu, taka totalnie wyczerpana, padłam na ziemię i no tak, no nie było odwrotu, po prostu wiedziałam, że to jest coś dla mnie, coś, co sprawia, że czuję się szczęśliwa, czuję się pełna energii i chcę w to iść dalej.
STW, rozumiem, że to ten nasz singletrack Wisła, tak?
Tak, ten nasz singletrack Wisła.
To do niego za chwilę przejdziemy, bo ja będę pytał o miejsca treningu w Grudziądzu, ale zapytam, bo wyczytałem w internecie, gdzieś taką notatkę znalazłem, że pierwszy rower górski kupiłaś po trzydzieste, czy to prawda?
I tak i nie. Tak, bo to był pierwszy rower faktycznie górski, czyli tak zwanego MTB, ale też i nie, bo pierwszy rower, który w ogóle miałam, to dostałam na Komunię Świętą. Czyli no, mała kama dostała rower i pamiętam, że tata wtedy zabrał mnie do sklepu i miałam wybrać sobie ten rower i to jest dla mnie takie świeże wspomnienie do tej pory, że wchodzę do tego sklepu Rometa w Bydgoszczy i widzę rowery na skałach. To były rowery MTB i ja do dzisiaj pamiętam, jak ta mała kama jest po prostu zachwycona tym, jak one wyglądają i oczywiście pokazałam tacie, tata ten. No i nie dostałam tego roweru, dostałam inny. Dużo za duży dla mnie, jak na tamte czasy, no tak po prostu się robiło, że on miał starczyć na długo. Aczkolwiek tamten rower wyglądało na to, że był dla kobiety, która miała w przyszłości być długonogą modelką. Ewidentnie coś poszło nie tak. W każdym razie, tak się w sumie na tamten moment skończyła moja... przygoda z rowerem, bo tak naprawdę, no nie lubiłam za bardzo na nim jeździć i za dużo nie jeździłam. No i tak kończąc 30 rok życia, okazuje się, że kupuję rower MTB. Trochę po namowie i opowieściach znajomych, jak to jest fajnie. I co? I właśnie. I te pierwsze spotkanie, ta pierwsza jazda z chłopakami z Wheel Brothers. I okazuje się, że trafiłam na coś, co... troszeczkę zmieniło moje życie.
Całej rozmowy posłuchacie poniżej:
Jesteś świadkiem ciekawego zdarzenia w waszej okolicy? A może chcesz poinformować o trudnej sytuacji w Twoim mieście? Czekamy na zdjęcia, filmy i gorące newsy! Piszcie do nas na: grudziadz@eska.pl